Gładziła go po włosach obiema dłońmi. – Co masz na myśli? Nie masz chyba wątpliwości, prawda? – Już czuła, jak wymyka jej się przez palce. To nie było sprawiedliwe. Wiedziała, że nie powinni byli się tak spieszyć. Nie powinna była tak nieostrożnie wyrzucać z siebie swoich uczuć. Żałowała, że nie mogła cofnąć tych słów.
– Nikt wcześniej mnie nie kochał. Nie tak naprawdę. Nie za to, kim jestem. Może






