– Tak, proszę pani – odezwał się ze zmieszaniem kierowca.
Spróbowała odłożyć telefon, ale nie mogła dosięgnąć. Trey wziął słuchawkę i odłożył ją na widełki. Kiedy się poruszył, jego k**tas naparł na jej wzgórek. Gdyby nie był podniecony, albo chociaż na wpół twardy, może i miałaby jakieś szanse, ale był twardy jak kamień. Zadrżała i, o zgrozo, jęknęła. Oddech uwiązł mu w gardle, a jego wzrok przen






