Oszołomiona, zawstydzona, Morgan cofnęła się. — Och.
— Och. — odparł Jack z kwaśnym uśmiechem, podążając za nią w głąb domku. — Przy nim wyglądam jak chłopiec z chóru.
Morgan prawie się zakrztusiła. — Chyba żartujesz! Ty, chłopiec z chóru?
— Hej, byłem nim aż do okresu dojrzewania. Dyrygent chóru w kościele Matki Boskiej Nieustającej Pomocy powiedział mi, że śpiewam jak anioł.
— A umysł masz diabł






