Niestety, na nic się to zdało. Było to naturalne jezioro, którego jedynie niewielka część wcinała się w podwórko posiadłości Sterlingów.
Zimy w Jouleston były srogie, ale nie na tyle, by całe jezioro zamarzło na kość. Nawet jeśli Sydney uklękłaby w najgrubszym miejscu, ciepło jej ciała powoli topiłoby lód pod jej kolanami. Wkrótce lód by się zarwał, strącając ją do przeraźliwie lodowatej wody. Gdy






