W jej śnie, kiedy Jason chłostał ją w sali rodowej, nie powstrzymywał się. Ból był nie do zniesienia, tak ostry, że myślała, iż umrze.
Myślała o ojcu, matce i o Julianie. Czuła się, jakby znów go błagała – by jej nie zostawiał.
Wydawał się coś mówić, coś wyjaśniać, ale zanim zdołała usłyszeć to wyraźnie, przeraźliwy dzwonek telefonu ściągnął ją z powrotem do rzeczywistości.
Jej rzęsy i ubranie był






