James uniósł lekko brew, wyjaśniając Sydney: „Moja matka zobaczyła panią wczoraj i poczuła natychmiastową sympatię”.
Sydney uśmiechnęła się. „Kiedy zobaczyłam pańską matkę, również poczułam pewną bliskość”.
We Florence nie było nic z tej dusznej, arystokratycznej aury. Poruszała się z gracją i godnością, a mimo swojej powściągliwości pozostawała przystępna.
James założył, że słowa Sydney były jedy






