Zimny i morderczy ton sprawił, że Juliana parsknęła śmiechem.
Spojrzała na Bensona w górę. – Mówisz poważnie?
Benson zmarszczył brwi, a jego głos pozostał chłodny. – Czy wyglądam, jakbym żartował?
Juliana patrzyła na niego przez chwilę, po czym uniosła dłonie, by ująć jego twarz i mocno ją rozmasować. – Co za szaleniec.
Oczy Bensona pociemniały.
Jednak wkrótce znów usłyszał głos Juliany: – Ale pod






