Tłum patrzył na Bensona z niedowierzaniem.
Mówił o odcinaniu rąk? To przecież nie to samo, co odrąbanie świńskich racic czy siekanie kapusty!
Jak mógł mówić o tym z taką lekkością?
Twarz Zoe w jednej chwili stała się blada i pełna przerażenia. Padła na kolana i błagała o wybaczenie, nie zważając na ból: „Panie Leach, wiem, że postąpiłam źle. Proszę, niech się pan na mnie nie gniewa”.
To był Benson






