Juliana podniosła wzrok i posłała Suzanne przyjazny uśmiech: „Nie denerwuj się tak. Jesteś moją starszą krewną, a ja chcę cię tylko zaprosić na posiłek i rozmowę. Nie krępuj się. Proszę, usiądź”.
Im bardziej przyjaźnie się uśmiechała, tym bardziej Suzanne w głębi duszy denerwowała się i bała.
Poza tym Juliana nie zamierzała jeść z nią kolacji i ucinać sobie pogawędek.
Wkrótce przyprowadzono Johna.






