Jermaine Lewis patrzył, jak Juliana schodzi na dół, po czym krzyknął surowo: – Juliana, na kolana!
Juliana tylko zerknęła na niego chłodno, po czym przysunęła sobie krzesło i usiadła z naturalną swobodą.
Założyła nogę na nogę, dłonie oparła na kolanach, lekko uniosła podbródek i spojrzała na Jermaine’a z budzącą respekt pewnością siebie.
Uśmiechnęła się lekko: – Pamiętasz, jak ostatnim razem kazał






