Juliana Lewis podeszła prosto do niego i mocno objęła Bensona Leacha od tyłu. „Nie odchodź, zaufaj mi”.
W chwili, gdy Juliana objęła Bensona, on niemal oszalał, tracąc nad sobą kontrolę.
Benson Leach nie odważył się nawet dotknąć jej dłoni, mogąc jedynie znosić ból tortury: „Juliana... Juliana...”.
Jeśli zostanie, skrzywdzi ją, nie może nic na to poradzić.
Juliana Lewis puściła go, a potem ujęła j






