– Czyż nie byłem dla ciebie dobry, Fay? – strofuje Kent. – Czyż nie dałem ci konia, nie zwróciłem ci siostry? Masz wszystko, czego potrzebujesz do szczęśliwego życia, gdybyś tylko pozostała w granicach, które dla ciebie wytyczam.
Jego głos podnosi się w ostatnich słowach zdania, a ja zaciskam zęby, słysząc je. Być może to frustracja we mnie, wstyd, znów się podnoszą, ale jego słowa – one mnie draż






