Nie wiem, co powiedzieć, więc nic nie mówię. Stoję tylko przed nim, starając się, by kolana mi się nie zatrzęsły.
Groźba tego tylko się nasila, gdy robi dwa kroki w moją stronę, kładąc jedną rękę na mojej talii, a drugą podnosząc mój podbródek ku górze.
– Jesteś tego pewna, Fay? – szepcze Kent, a jego głos jest jak pieszczota. – Bo jeśli to tylko próba sprawdzenia mojego blefu… obiecuję ci. Tu nie






