Pokój jest… cóż, niesamowicie szykowny, jak na loch tortur.
Moje usta otwierają się w zdumieniu, gdy powoli skanuję wzrokiem pomieszczenie, chłonąc wszystko i próbując rozgryźć funkcję… no cóż, wszystkiego.
Rumienię się okropnie, wchodząc do pokoju, czując się naiwną dziewicą, którą jestem. Wiem od razu, że to nie moja liga. Myślałam, że do seksu wystarczy wygodne łóżko i…
Cóż, właściwie to






