Po tym następuje długa, przyjemna włoska kolacja – nie tak wykwintna jak ta wczorajsza, ale wciąż obfitująca w jedzenie, wino i śmiech krążący wokół stołu. W miarę upływu wieczoru opieram się wygodnie na krześle i pozwalam sobie na relaks pod kompetentną kontrolą Kenta. Oczywiście czuję ogromne poczucie winy z powodu przeoczenia faktu, że Bianci kazał komuś nas śledzić aż do domu, ale widząc spo






