– Prawda – mówi, podając mi rękę. Kiedy ją chwytam, ale wciąż z trudem podnoszę się na nogi, pomaga mi, będąc bardzo cierpliwym i, szczerze mówiąc, delikatnym, gdy wstaję i układam sobie szczeniaka w ramionach.
– Serio bierzesz psa? – mruczy, patrząc na mnie jak na wariatkę.
Wciągam gwałtownie powietrze i patrzę mu w twarz. – Sugerujesz, że mam go po prostu zostawić?!
– Fay, to poważna sprawa…
– O






