– Przepraszam za to – mruczy Ivan, wyrywając mnie nieco z otępienia. Nie odrywa wzroku od drogi. – Nie spodziewałem się, że będzie... aż tak zimna.
– Poważnie, Ivan? – wzdycham, kręcąc głową i trzymając małego szczeniaka na kolanach, blisko brzucha. – Co to kurwa było?
– Czy ty masz prawo cokolwiek mówić? – pyta oschle, zerkając na mnie. – Wysyłając tę podróbkę Lipperta do kawiarni, żeby mnie wywa






