– Cholera – klnie Ivan, patrząc, jak płaczę, i nerwowo zerka przez ramię w stronę stacji benzynowej. – Mam wejść do środka? Mam ci kupić, nie wiem, cukierki? Może mają lody…
Nie mogę powstrzymać śmiechu, który wyrywa mi się z ust.
– Co?
Ivan wzdycha i kręci głową, wystraszony i zdenerwowany, z zaciśniętą szczęką.
– Cóż, nie mogę tak po prostu siedzieć i patrzeć, jak płaczesz, Fay – warczy, chyba n






