Moja szczęka opada, gdy patrzę to na Kenta, to na Jerome’a – przetwarzając ich brak zaskoczenia, sposób, w jaki Jerome zwiesza głowę, i siniak na jego policzku...
I nagle elementy układanki wskakują na swoje miejsce.
– Czekajcie – mówię, prostując się i gwałtownie odsuwając od taty. – Czy wy... czy wy mówicie poważnie!? – Biorę głęboki, drżący oddech, mój wzrok utkwiony jest najpierw w Jerom






