– Proszę, ty pierwsza – mruczę, schylając się, by podnieść szczeniaka, gdy ona otwiera drzwi i wchodzi do środka.
Kent czeka na nią w kuchni.
– Victorio – mówi na powitanie, oglądając ją od stóp do głów. – Dobrze wyglądasz.
– To dobrze dla ciebie wróży, prawda? – mówi moja matka, wchodząc śmiało do kuchni i rewanżując się Kentowi takim samym spojrzeniem. – Biorąc pod uwagę, że masz podgląd






