Prostuję się, wypuszczając miarowy oddech i masując brzuch, który zaczyna boleć wraz z początkiem kolejnego skurczu.
Mój umysł pracuje szybko, obmyślając plan.
– Dam ci chwilę do namysłu, Ivan – mówię, bardzo się starając, by mój głos był spokojny i cichy. – Danielu? Mógłbyś przynieść mu szklankę wody? – Przesuwam wzrok w stronę garderoby, gdzie w lodówce znajduje się kilka butelek.
– Nie






