Dyszę lekko, czując nadchodzący kolejny skurcz – szlag, czy one powinny postępować tak szybko? – i szukam po omacku dłoni Gio, nawet gdy mój wzrok pozostaje utkwiony w Janeen.
– Fay, musisz uważać... – rozkazuje Gio z surową miną.
Posyłam mu szybkie, gniewne spojrzenie. – Zamknij się, Gio – warczę.
I ku mojemu zaskoczeniu, on to robi, ściskając moje dłonie w swoich, ale milknąc.
Zwracam






