Coś miękkiego muska mój policzek, ale powrót do świata żywych zajmuje mi długą, bardzo długą chwilę.
Moje powieki powoli się rozklejają, ale leżę z ciężką głową wciśniętą w poduszkę.
– Hej – słyszę głos Kenta i powoli odwracam się w jego stronę. – Pora wstawać, kochanie.
– Co? – pytam zdezorientowana. Zaczynam siadać, opierając się ciężko o poduszki i wezgłowie, pocierając oczy i próbując






