Wzdycham, akceptując pomoc, gdy Kent obejmuje mnie ramieniem w talii.
– Weź kawę – mruczę, gdy Gio odwraca się w stronę drzwi, a Kent zaczyna prowadzić mnie do garderoby. Kent kiwa głową, śmiejąc się, i sięga po kawę na stoliku nocnym. – I gdzie jest mój pies?
Kent tylko śmieje się na to, wręczając mi kubek i kręcąc głową. – Tyle żądań naraz.
– Cóż, chciałam dziś zostać w domu i być świeżo






