– Byliśmy zdesperowani, nonno – mówi Daniel, występując naprzód. – To moja wina, to był mój pomysł…
Bianci tylko zaciska usta, machając lekceważąco ręką w stronę Daniela. – Nikt nie wierzy, że ty to wymyśliłeś, Daniele – mówi Bianci lekceważąco, kierując wzrok z powrotem na mnie. – To wszystko ta chciwa mała dziewczynka, prawda? Próbująca wbić swoje pazury w rodzinę Biancich – by zobaczyć, co






