– Och, tu jest tak ślicznie – mruczę, rozglądając się i przykładając dłoń do piersi.
Kent tłumaczy moje słowa Nonnie, która promienieje do mnie, po czym ciągnie mnie w stronę łóżka. Odrzuca puszystą białą kołdrę, klepiąc pościel i gestykulując gwałtownie, bym weszła. Śmieję się trochę, zerkając na Kenta. – Czy mogę chociaż najpierw skorzystać z łazienki? Czy mam od razu iść spać?
– Szczerze






