Niestety, świat ma inne plany i rozlega się ciche pukanie do drzwi.
Kent warczy cicho, patrząc na nie spode łba, wyraźnie zamierzając powiedzieć temu, kto tam jest, żeby poszedł w diabły – ale ja się śmieję, szturchając go lekko i wołając, by weszli.
Drzwi uchylają się, ukazując zaglądającą do środka Valentinę. Uśmiecham się do niej, podciągając koszulę nocną, jako że Dominic skończył już sw






