– Nie mogę uwierzyć, że znowu nie mogę ci urządzić wieczoru panieńskiego! – protestuje Janeen, padając na moje łóżko z kieliszkiem szampana w dłoni, niebezpiecznie bliska rozchlapania go na białą pościel.
Ale nie przejęłabym się, gdyby to zrobiła – nic nie mogłoby dzisiaj zepsuć mojego nastroju.
– Urządziłaś mi cholernie dobre pierwsze wesele, Janeen. Czy to się nie liczy? – mówię, odwracają






