Ogromna wrzawa podnosi się, gdy Janeen i ja wychodzimy z domu na tylne patio, a ja wybucham śmiechem, bo się tego nie spodziewałam. Dominik, zaskoczony, wydaje z siebie cichy płacz, a tłum natychmiast wybucha współczującym, cichym „ooo”, co sprawia, że znów wszyscy się śmiejemy.
Potem robi się zamieszanie i nie do końca widzę, co się dzieje, gdy uspokajam Dominika, kołysząc go, aż wraca do sta






