Gdy wracamy do domu, uświadamiam sobie, że wielu ludzi pracowało przez ostatnią godzinę czy coś koło tego, gdy byliśmy w kościele, by całkowicie odmienić teren za domem w najpiękniejszą przestrzeń. Otwieram usta ze zdumienia, gdy Kent delikatnie stawia mnie na nogach, próbując ogarnąć to wszystko wzrokiem. Pod gołym niebem ustawiono długie, długie stoły, wszystkie pięknie nakryte do czegoś, co z






