To niesamowita noc. Kent wcale nie kłamał w kwestii jedzenia. Jestem zszokowana górami potraw, które wjeżdżają jedna po drugiej, długo w noc. Po kilku godzinach patrzę tylko żałośnie na przechodzących kelnerów, bo nie zdołałabym przełknąć kolejnego kęsa, nawet gdybym próbowała.
A wierzcie mi, chcę spróbować.
– To wszystko będzie tu rano – mruczy Kent, pochylając się, by pocałować mnie w rami






