Marvin chrząknął. – To sugeruje, że stało się coś niespodziewanego, co zmusiło zabójcę do szybkiego pozbycia się ciała w pobliżu.
Policjant przytaknął, już otwierał usta, żeby coś powiedzieć, gdy nagle dwukrotnie się zakrztusił. Smród rozkładającego się mięsa niemal natychmiast wypełnił powietrze.
– Najpierw cię odwiozę – powiedział Marvin, patrząc na mnie.
Wokół nas zebrał się już tłum gapiów. Ci






