Na pięknych oczach Samanthy przemknął wyraz obrzydzenia, a jej twarz nagle zastygła w bezruchu.
Podobało mi się, że nie może mnie znieść, ale nie może mnie zabić.
Z niebieskiego sportowego samochodu wysiadła postać.
Mężczyzna był wysoki i szczupły. Miał na sobie czarną skórzaną kurtkę. Spojrzał na mnie, zanim zdjął kurtkę i mi ją założył.
W jego chłodnym głosie pobrzmiewała nuta wyrzutu, gdy powi






