— Laurel, obiad gotowy! — zawołał ktoś do mnie, a zaraz potem usłyszałam kroki. Ocknęłam się z otępienia i pospiesznie wyłączyłam telefon.
Odkręciłam kran w łazience i ochlapałam twarz zimną wodą, licząc na to, że otrząsnę się z tego zamroczenia. Po chwili wzięłam głęboki oddech i odzyskałam koncentrację.
Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i zdobyłam się na słaby uśmiech. Twarz miałam bladą i






