„Chcesz, żebym cię przeprosił? Zapomnij!” – warknął Dominic, stając przede mną z zadartą brodą i wzrokiem przeszywającym na wskroś pogardą.
Potem demonstracyjnie wysunął język i przejechał nim po wargach z wyzywającym uśmiechem.
Omiotłam go lodowatym spojrzeniem. Bez chwili wahania wysunęłam prawą nogę do przodu, lekko ugięłam kolana, a siłę nóg skumulowałam w prawej pięści, którą z szybkością bły






