– Dzwoniłem tyle razy, a Jamilah wciąż nie odbiera – wymamrotałem, marszcząc brwi z frustracji. Rzuciłem telefon na siedzenie pasażera i ścisnąłem kierownicę tak mocno, aż zbielały mi knykcie.
Marvin, siedzący obok, zmarszczył lekko czoło i spojrzał przez okno. – Spokojnie. Może ma wyciszony telefon. Pojedźmy sprawdzić, co u niej. – Jego głos był kojący, jakby chciał ugasić ogień mojego niepokoju.






