Słowa Alexa uderzyły we mnie jak grom z jasnego nieba, dudniąc w uszach i wywołując szum w głowie. Poczułam, jak krew w żyłach zamienia się w lód, a ja wryłam się w ziemię, sparaliżowana.
Wpatrywałam się w niego tępym wzrokiem, a jego twarz, dotąd tak bliska i znana, nagle wydała mi się obca. Czas stanął w miejscu, a ja dopiero po wieczności zaczęłam powoli wracać do zmysłów. Wzięłam głęboki oddec






