– Płaczesz? – Alex zmarszczył lekko brwi, spoglądając na mnie z konsternacją.
Chyba nigdy nie widział we mnie kogoś, kto łatwo roni łzy.
Nawet poniżana, porzucana, oczerniana i wystawiana na najgorsze niebezpieczeństwa, nigdy nie płakałam.
Nie uroniłam łzy nawet na pogrzebie Angeli.
Zignorowałam go i odwróciłam się, nie chcąc na niego patrzeć.
Strach i poczucie straty tkwiły we mnie od dawna. Nie






