Za oknem bez końca płynęła rzeka samochodów, wzbierając falą hałasu.
Po chwili oszołomienia i paniki Austin błyskawicznie się pozbierał. Z jego wcześniej rozbieganych oczu zniknęło wszelkie zmieszanie, zastąpił je chłód. Głos miał posępny, a twarz pozbawioną wyrazu.
Uniosłam kąciki ust w znaczącym uśmiechu, a oczy przymrużyłam, kryjąc w nich cień dociekliwości i kpiarskiej nuty. "Naprawdę myślisz,






