Minęło zaledwie pięć minut, odkąd opuściłam szpitalny pokój, gdy w moim polu widzenia pojawiła się potargana Helena.
Miała na sobie perłowobiałą sukienkę, a na ramionach nonszalancko zarzucony jasnoróżowy płaszcz. Długie, kruczoczarne włosy upięte srebrną spinką – całość miała sprawiać wrażenie elegancji i wyrafinowania. Teraz jednak był to jeden wielki chaos.
Włosy miała splątane, a prawy policze






