„Laurel…”
Znajomy głos odbił się echem tuż obok, ale choćbym nie wiem jak się starała, nie mogłam otworzyć powiek. Czułam, jakby ktoś wyssał ze mnie całą energię, zostawiając mnie bezbronną.
A jednak słyszałam wszystko dookoła – stłumione szlochanie, pospieszne kroki i krzyki pełne wściekłości, które oddalały się w siną dal.
Za duży hałas. Ten chaos sprawiał, że w głowie mi pulsowało.
A potem nast






