Stałam jak wryta, nie wiedząc, co robić. Wpatrywałam się tępym wzrokiem w to złowieszcze zdjęcie na telefonie.
Strach ścisnął mi gardło, oblał zimnym potem. Tłumiłam wściekłość i upokorzenie, a jednak na moich ustach wykwitł szyderczy uśmiech.
Poprosiłam Zofię, żeby zawiozła mnie na policję. Zgłosiłam sprawę, a potem powiadomiłam media.
Kiedy wyszłam z komisariatu, na zewnątrz panowała już ciemnoś






