Popołudniowe słońce leniwie przedzierało się przez misterne, rzeźbione kraty okien jadalni, malując na ścianach taniec światła i cienia. Powinien to być czas ciepła i rodzinnej atmosfery, idealny na wspólny posiłek, ale obecność Alexa i Bailee wypełniła powietrze lodowatym chłodem.
Powoli uniosłam wzrok, napotykając jego spojrzenie. Mężczyzna manewrował wózkiem inwalidzkim, zbliżając się do mnie.






