– Rozumiem – odparłem z niecierpliwością.
Wiedziałem, że Marvin martwi się, że posunę się do głupstw i zacznę działać na własną rękę. W końcu wróg czaił się w cieniu, a my staliśmy na otwartej przestrzeni.
Wszystkie te incydenty wydawały się tak prawdopodobne, jak autentyczne wypadki. Ale to była tylko pozorna prawda. Nie mogłem pojąć, dlaczego, jeśli Maddox naprawdę chciał położyć łapę na interes






