Sophina i ja od razu pojechałyśmy do domu. Ta szopka z tymi dwoma typami na dole okropnie mnie wymęczyła.
Sophina wyczuła, że się nie odzywam. Kiedy otworzyły się drzwi windy, zapytała ostrożnie: "Laurel, wszystko w porządku?"
Z trudem zmusiłam się do uśmiechu i skinęłam głową.
"Kiedy pan Herrera znowu będzie mógł chodzić? Ci ludzie to naprawdę przegięli." W głosie Sophiny słychać było wściekłość.






