Marvin wpatrywał się we mnie z niedowierzaniem, usiłując opanować głębokim oddechem falę gniewu i troski. – Wiesz, kto za tym stoi?
– Wiem, ale nie mam na to dowodów. – Kąciki moich ust uniosły się w gorzkim uśmiechu, a spojrzenie przeszywał chłód, gdy utkwiłam wzrok w szybie.
Wystarczyła jedna chwila, bym zobaczyła Yaegera i wszystko zrozumiała. Zawsze był potulny jak baranek; nie uwierzę, że wyr






