Sophina czekała na mnie w progu. Ledwie uchyliłam drzwi i wyszłam, od razu do mnie podeszła.
Zmierzzyła mnie wzrokiem i ostrożnie zapytała: „Laurel, wszystko w porządku?”
Pokręciłam głową i ruszyłam w stronę windy, a Sophina krok w krok za mną. Dopiero gdy drzwi się za nami zamknęły, wypuściłam z płuc całe powietrze.
Niebo za oknem było posępne, ciężkie chmury wisiały nisko, jakby szykowała się bu






