Wpatrywałam się w Marvina z kamienną twarzą, ledwie marszcząc brwi. "Znasz Betty, prawda?"
"No pewnie," rzucił Marvin, wchodząc bezceremonialnie do windy.
"Skąd wiesz?" Na jego twarzy malowało się zdziwienie. "Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek o niej wspominał."
Zmrużył oczy, świdrując mnie wzrokiem w oczekiwaniu na odpowiedź.
Odwzajemniłam spojrzenie, opierając się nonszalancko o ścianę w






