Moje serce ścisnęło się na tę wieść. Zapytałam wtedy: „Jak długo to już trwa?”.
Mężczyzna w średnim wieku zamyślił się na chwilę, po czym odparł: „Dwa, może trzy dni”.
Na te słowa zamarłam. Nie mogłam przestać myśleć o truciźnie, o której wspomniał Marvin.
Jej ofiary najpierw robiły się senne, a ostatecznie umierały z powodu palpitacji serca.
Nawet koronerzy nie byli w stanie ustalić prawdziwej pr






