Pierwsze promienie słońca z mozołem przedzierały się przez ciężkie zasłony, rzucając na pokój wątłe, niepewne smugi światła.
Zerwałam się nagle, siadając na łóżku z umysłem jeszcze spowitym oparami snu.
Omiotłam wzrokiem znajomy pokój, rejestrując zmienione ubranie i szkarłatny, opuchnięty siniak na kolanie, który już lekko fioletowiał, zdradzając ślady uderzenia. W głowie miałam pustkę, czułam si






